Forum rzeszowskich rowerzystów
http://forum.rowery.rzeszow.pl/

Wypadek na rowerze...
http://forum.rowery.rzeszow.pl/viewtopic.php?f=10&t=520
Strona 2

Autor:  Tomek [ 11 maja 2008, o 19:41 ]
Tytuł: 

Zadzwoniłby po policje , ta wręczyłaby kierowcy mandat i co ? ;) Zakładasz mu sprawę , idziesz sie zbadać a opinia lekarska wykazuje obtarcie naskórka ;) i od razu Ci powiem , ze kokosów nie wywalczysz , jeśli w ogóle coś dostaniesz.

Jeśli faktycznie nic sie nie stało , można brać pieniądze. Sprawy w sądach trwają długo

Autor:  ac-ek [ 11 maja 2008, o 20:31 ]
Tytuł: 

ale lepiej dzwonic bo kierowca moze byc pod wplywem %,lub czegos innego albo nie posiada prawka bo mu zabrali np za jazde po pijaku ,jak dawal kase to cos mial na sumieniu

Autor:  wlochaty [ 11 maja 2008, o 20:37 ]
Tytuł: 

a tamodrazu mial cos na sumieniu, nie chcial poprostu miec doczynienia z policja moze dlatego ze troche by minelo zanim by sie zjawili, zeznania itp, moze faktycznie sie spieszyl. ja tez bym dal kase jakbym byl kierowca i taki przypadek by nastapil

Autor:  ziembolfxc [ 11 maja 2008, o 20:44 ]
Tytuł: 

O ile się nic poważnego nie stało to zawsze lepszy taki "interes" niż żaden. Jeżeli faktycznie kierowca byłby pod wpływem alkoholu to należałoby zadzwonić na policje aby nie mieć czasem na sumieniu jeszcze innych osób. Poza tym zanim udaloby sie odzyskać odszkodowanie a np. złamałbyś amortyzator to co nie jeździmy kilka miesięcy bo sie procesujemy? Oczywistym jest, że tak jest zgodnie z literą prawa, ale niestety mimo tego wolałbym wziąć pieniądze aby mieć na czym jeździć.

Autor:  ziembolfxc [ 11 maja 2008, o 20:44 ]
Tytuł: 

Trzeba dodać jeszcze, że mało kto ma ubezpieczony rower aby skrócic okres oczekiwania.

Autor:  sIwy [ 11 maja 2008, o 21:41 ]
Tytuł: 

moze i troche po czesci macie racje ze zle zrobiłem ale juz kiedys miałem podobny wypadek i na drodze sądowej trwa to o wiele wiele dłużej wolałem wziąć tą kase i miec z głowy ten cały cyrk wiadc było po nim lekki szok wiec chyba to go czegos nauczyło z resztą mnie tez( musze kupić kask) zostawił mi swój numer i nawet jesli by sie cos działo to moge sie z nim skontakować pozdrawiam

Autor:  xoni [ 13 maja 2008, o 09:09 ]
Tytuł: 

Moim zdaniem dobrze zrobiłeś. Jeśli koleś byłby pijany z pewnością byś to zauważył i zadzwonił po policję. Tak myślę. A tak, to szkoda czasu i ciągania po sądach i dochodzenia winy.

Autor:  Kekacz [ 8 paź 2013, o 08:13 ]
Tytuł:  Re: Wypadek na rowerze...

Dzisiejsza mgła chyba niektórych zaćmiła umysłowo.
Jadę sobie ul. Sobieskiego od Targowej i nagle, 20 metrów za przejściem dla pieszych, 10 metrów ode mnie, na wysokości budki lotto http://goo.gl/maps/AVN52 wyłazi jaśnie pan pieszy. Nawet w bok nie popatrzył. Zacząłem hamować, modląc się o to, aby przeszedł te 2 metry w poprzek i będzie ok. Ale ten łazarz, widocznie wcześniej zajęty wewnętrzną walką umysłową pt. "bułka vs. obwarzanek w kontekście kryzysu bałkańskiego", nagle się ocknął, zauważył że nadjeżdżam i zaczął mi na środku jezdni oberka wraz z mazurem rąbać. Do przodu, do tyłu, rach ciach ciach ciach. Hamowanie z zablokowanym tylnym kołem już nie miało prawa nic dać. Wyrąbałem w kretyna i upadłem na prawy bok. Kierownica się obróciła, prawa klamkomanetka, siodełko i ulock w uchwycie też. Odrapała się owijka kierownicy. Na szczęście nie sięgnąłem zaparkowanego obok samochodu, dlatego tylko zdarłem łokieć i stłukłem kolano a i sprzęt oprócz zmiany miejsca montażu niektórych elementów również zachował się cały. Szkoda przetartego softshella z lidla, bo na tą temperaturę jest ok. Bez używania słów wulgarnych, ale krótko i treściwie zreferowałem mu, że przejście dla pieszych jest obok i żaden pojazd nie zatrzymuje się w miejscu. Z napoczętym obwarzankiem w łapie polazł na przejście.

Niech następnym razem spróbuje takiego numeru z Kamazem. Jeszcze nagrodę Darwina otrzyma za wkład w ewolucję człowieka przez wyłączenie swojej zdefektowanej puli genetycznej z obiegu.

Autor:  jazd [ 28 gru 2013, o 14:19 ]
Tytuł:  Re: Wypadek na rowerze...

Dużo osób poruszających się samochodem nie zwraca ludzi poruszających się rowerami i przez nie uwagę ginie za dużo osób.

Autor:  ferenc-adam [ 8 kwi 2014, o 10:22 ]
Tytuł:  Re: Wypadek na rowerze...

Hahaha @Kekacz, świetny post :D Mimo całej dramaturgii - uśmiałem się! Przez formę w jakiej to ująłeś :D To co opisujesz zdarzyło mi się trzykrotnie już w naszym mieście...
Jako pieszy staram się być konkretny. Jeśli nie wchodzę na jezdnię, to nie wchodzę, ale jeśli już wchodzę, to wchodzę! Gdy zatem jestem na rowerze, to logiczne że wymagam tego samego od pieszych. Nie znoszę tego kretyńskiego niezdecydowania na środku przejścia. Ty miałeś sytuację nie na przejściu dla pieszych, więc to już w ogóle jakiś koszmar :D
Ale skoro "wyrąbałeś w kretyna" to może się czegokolwiek nauczy :)

Autor:  Kekacz [ 27 maja 2014, o 10:53 ]
Tytuł:  Re: Wypadek na rowerze...

Miałem wczoraj interesującą przygodę na Staroniwskiej. na szczęście bez tytułowego finału, ale opiszę.

Jadę w dół czyli do centrum, jestem tu http://goo.gl/maps/41Jsk i z takim widokiem, tylko na prawym pasie ;) Nawet nie dokręcam od siebie bo cholera wie co z bocznych posesji może się pojawić nagle na drodze.

Na wysokości wyjazdu z parkingu (niebieski bus) widzę, że z przeciwka 3 rowerzystów wspina się do góry. Za nimi dwie osobówki. Pierwsza wyprzedziła, sprawnie, dynamicznie, dała radę. Za nią ruszył starszy, posiwiały człowiek w swojej wybłyszczonej Astrze 1 sedan. Chyba z czwórki bo dynamiki za grosz. Gościu myk aż pod krawężnik po mojej stronie. Ja po hamulcach, oponki 23 mm, tyłkiem mi miota jak szatan.
Kierownik też zauważył, na szczęście, że coś jest nie tak i zamiast próbować przyspieszyć, jak to niektórzy mają w zwyczaju, też po hamulcach depnął. Kierownica mu się wyrywała z rąk, auto wężykowało jak węgorz. Pewnie wiecie ile czasami człowiek jest w stanie zobaczyć i zapamiętać w takich sytuacjach.
Już szykowałem się do awaryjnej ucieczki na chodnik w miejscu obniżenia. Na ostatnich metrach luzu on zwolnił do zera a nawet trochę miejsca mi zostawił, a ja przetoczyłem się obok ze śmiercią na twarzy.
Nawet nie był wstanie spojrzeć mi w oczy.

Miałem trochę ciepła, ale bardzie dotarło do mnie co mogło się wydarzyć jak dojechałem pod klatkę.

Autor:  grab [ 8 lip 2014, o 20:35 ]
Tytuł:  Re:

ziembolfxc napisał(a):
Trzeba dodać jeszcze, że mało kto ma ubezpieczony rower aby skrócic okres oczekiwania.

Aktualnie to sporo się zmieniło i chyba ubezpieczenie roweru to już nie taka rzadkość:) a wypadków wprawdzie niegroźnych to ja sam miałem 2 na rowerze ( w tym jeden z mojej winy) , wszystkie na dalszych wyjazdach.

Autor:  kapsel [ 16 lip 2014, o 17:46 ]
Tytuł:  Re: Wypadek na rowerze...

Rzadkość jak rzadkość, ja nie mam ubezpieczenia na rower, jaki to koszt?

Autor:  grab [ 3 sie 2014, o 09:37 ]
Tytuł:  Re: Wypadek na rowerze...

Ja płaciłem w Cuk za pakiet rowerowy assistance 149 zł - ale jest wypasiony więc warto :)

Autor:  BaracudaV [ 3 sie 2014, o 10:55 ]
Tytuł:  Re: Wypadek na rowerze...

grab rozwiń proszę temat.

Strona 2 Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/